Misje MSF


Idź do spisu treści

Ks. Miroslaw Puchacz na Papui Nowej Gwinei

Papua Nowa Gwinea

Dziękuję serdecznie za pamięć i życzenia.

Nie wiem czy moje życzenia dotarły, bo coœ się dzieje złego z serwerami, będę chyba musiał zmienić adres.
Œwięta, œwięta i po œwiętach. Miałem trochę więcej pracy, jak to przed Œwiętami bywa, cały tydzień spowiadaliœmy w naszym dekanacie
tylko we trzech. Dwa dni nam pomogli inni księża. Spowiedzi nie były takie ciężkie ale dojazd do niektórych miejsc był fatalny. Raz to się nawet nam samochód popsuł i musieliœmy iœć z ks. Kazikiem (Œwiderskim MSF) piechotą, po terenie gdzie kilka lat temu była wojna plemienna, spalili całą misję. Ttak się zastanawialiœmy dlaczego przez półtorej godziny nie spotkaliœmy żadnego a żadnego Papuasa. Czasami jak się tylko zatrzymasz na chwilę choćby, to masz już wielu widzów. Okazało się, że oni teraz tej drogi nie używają, chodzą swoimi skrótami. Tak też właœnie wróciliœmy do podreperowanego samochodu i pomału wróciliœmy do głównej stacji.
W Wielkim Tygodniu miałem ostatnie przygotowania, nie było ich tak dużo jak w Żernicy. Liturgię omówiłem z katechistą, a ministrantom tłumaczyłem przed rozpoczęciem ceremonii. Mieliœmy nawet kadzidło, było spokojnie bez nerwów. Całe Triduum miałem w Muli, tam teraz więcej czasu spędzam, a w Ialibu to z doskoku, bo tam jest jeszcze inny ksiądz i razem doglądamy tę główna stacje.
W Wielki Czwartek Msza Œw. była o 16.00, a w Wielki Piątek liturgia też o 16.00.
W Wigilie Paschalną rozpocząć chciałem o 19.00, ale zanim rozpalili wielkie ognisko to rozpoczęło się 0 19.50 i trwało do 23.00. Miałem kilkanaœcie chrztów, od małych dzieci po nastolatków, jeden sakrament małżeństwa i kilka pierwszych komunii. Większoœć liturgii œpiewałem, chociaż byłem lekko przeziębiony, zresztą do dzisiaj mnie jeszcze trzyma. Oni też œpiewali, robili procesje, czytaliœmy wszystkie czytania. Na koniec złożyłem im życzenia, pobłogosławiłem
no i porobiłem trochę fotek z tymi co przyjęli sakramenty.
Niedziela Wielkanocna: Rezurekcję mieliœmy o 6.00 - procesja po jednej drodze w Muli i z powrotem
Msza œw. i o 8.00 zakończyliœmy. Drugą Mszę miałem bardzo daleko. Zajechałem najpierw do Ialibu, zjedliœmy tam œniadanie i pojechałem dalej. Droga zajęła nam ponad godzinę. Jechałem z jednym młodym Papuasem tak dla eskorty, zawsze tek robimy jak jedziemy na dłuższe trasy, nigdy nie wiadomo co się może stać na drodze. Tam już ludzie byli zebrami, odprawiliœmy i trzeba było wracać do Ialibu. Zajęło to trochę więcej czasu, bo od połowy drogi spadł silny deszcz więc musiałem uważać, a i nie było się po co spieszyć.
I tak minęły Œwięta. Wieczorem mieliœmy wspólną kolację z Siostrami, przyjechali jeszcze dwaj księża diecezjalni.
We wtorek pojechaliœmy do Goroki. Brata Mariana Kłodzińskiego MSF odwieŸliœmy na samolot. Dzięki Bogu nie było żadnych przeszkód na drodze. Trochę odpoczynku i kapituła domowa: wybieraliœmy wicerektora.
No to chyba wystarczy tych nowinek!

Pozdrawiam


ks. Mirek Puchacz MSF

WsteczPlayDo przodu

Pierwsze dni

WsteczPlayDo przodu

Wprowadzenie

WsteczPlayDo przodu

Pozdrawiam bardzo serdecznie z Papui Nowej Gwinei.

Dzięki uprzejmoœci ks. Janka możecie zobaczyć i przeczytać o moich początkach pracy misyjnej na PNG.

Pierwsze dni w PNG
W niedziele 4 wrzeœnia na Mszy œw. o godz. 10.00 w koœciele parafialnym w Œwidrze odbyło się nasze pożegnanie, tzn. moje i ks. Krzysztofa Stachowiaka MSF. Mszy œw. przewodniczył i okolicznoœciowe kazanie wygłosił ks. Stanisław Banasinski MSF, dyrektor misji zagranicznych, który 12 lat pracował na PNG i z tego co wiem, zamierza tutaj jeszcze wrócić.
Lot z Warszawy do Goroki trwał prawie 24 godz. przez Zurych, Bangkok, Singapur, stolice PNG - Port Moreski. Przy wyjœciu z lotniska w Port Moreski uderzyła nas fala gorącego i wilgotnego powietrza. Było bardzo ciepło, choć godzina była doœć wczesna. Poszliœmy do drugiego terminalu, gdzie obsługiwano loty krajowe. W Goroce wylądowaliœmy przed południem we wtorek 6 wrzeœnia. Czas w PNG jest przesunięty do przodu o 8 godzin w lato i 9 godz. w zimę. W Goroce znajduje się nasz główny dom zakonny na całą Papuę.
Na lotnisko w Goroce wyjechali po nas Darek Chabraszewski, Darek Kałuża, Piotrek Michalski i Bogdan Cofalik. Przed bramą lotniska była spora grupa Papuasów, zarówno dzieci i dorosłych. No cóż, przylot samolotu to dla nich spora atrakcja.
Po małym posiłku i podzieleniu się wrażeniami z podróży udaliœmy się na wymarzony odpoczynek.
Następnego dnia pojechaliœmy do Ialibu. Ialibu to nasza główna stacja w diecezji Mendi, gdzie obecnie jest razem ze mną 6 Misjonarzy Œwiętej Rodziny: ks. Piotr Michalski, ks. Dariusz Kałuża, ks. Adam Samsel, ks. Kazimierz Œwiderski i br. Marian Kłodziński. Pierwsi dwaj księża mieszkają w Mendi.
Na początku wrzeœnia w diecezji kończyły się uroczystoœci jubileuszowe związane z 50 leciem przybycia katolickich misjonarzy do tej częœci Papui Nowej Gwinei.
Iabilu przywitało nas deszczem. Tutaj, jak się dowiedziałem, bardzo często pada. Do południa jest słoneczna pogoda a popołudniu zazwyczaj pada deszcz i jest doœć zimno, szczególnie w nocy i nad ranem. Polar, grube spodnie i skarpety są bardzo przydatne. To pierwsza rzecz, która mnie bardzo zaskoczyła. No ale to tutaj jest normalne w górach. Ialibu położone jest 200 metrów niżej niż polskie Rysy, wiec nie ma się co dziwić.
Msza œw., jubileuszowa została odprawiona we czwartek 8 wrzeœnia pod przewodnictwem ks. Biskupa Stephena Reichert’a OMF Cap. Obecnych było bardzo dużo wiernych z całego dekanatu Ialibu jak i wielu kapłanów pracujących na tym terenie.

WsteczPlayDo przodu

Po wprowadzeniu

WsteczPlayDo przodu

Wizytacja

WsteczPlayDo przodu

Dzieci

Byli również starzy misjonarze, ojcowie kapucyni, którzy pracowali tutaj przed Misjonarzami Œwiętej Rodziny. Po Mszy œw., był wspólny posiłek, mieliœmy tradycyjne papuaskie jedzenie, a mianowicie mumu, czyli œwinię przygotowaną w specjalny sposób na rozgrzanych kamieniach warzywami różnego rodzaju warzywami i owocami. Na te uroczystoœć zgromadzono ponad 70 œwiń, które dzień wczeœniej poœwięciliœmy.
Wszyscy ludzie, którzy przyszli do Ialibu, zostali na noc, aby z rana wyruszyć pieszo do Mendi, stolicy diecezji na centralne obchody w niedzielę. Ta pielgrzymka trwała dwa dni. Mendi jest oddalone od Ialibu ponad 84 km, podróż samochodem trwa około 2 godz.
Do Mendi pojechaliœmy w niedzielę rano. Oprócz naszego biskupa, na Mszy œw. było jeszcze 5 innych, ponad 30 księży, jeden miejscowy diakon i duża liczba wiernych przybyłych z całej diecezji. Celebra była na placu obok katedry. Pogoda dopisała, nie padało, ale i nie było za gorąco.
Do czasu wyjazdu na tzw. wprowadzenie przebywałem w Ialibu. W tym czasie miałem możliwoœć odwiedzenie jednej stacji bocznej w parafii ks. Kazika. Suzukę zostawiliœmy przy drodze dalej poszliœmy pieszo. W tym dniu było œwięto państwowe a mianowicie 30 rocznica odzyskania przez PNG niepodległoœci. Po drodze mijaliœmy ludzi, którzy zdążali na miejscowe obchody. Trasa do outstation nie była trudna. Na początku przeszliœmy po nowym moœcie nad rzeką a póŸniej raz z górki raz pod górkę, przez strumyki po kamieniach i drewnianych mostach. Mieszkańcy tamtych wiosek zrobili nawet coœ w rodzaju drogi. Chcą bowiem, aby ksiądz przyjechał do nich samochodem. Kilkaset metrów przed wioską spotkaliœmy już katechistę i gromadkę dzieciaków, którzy wyszli na nasze spotkanie. Droga do tej wioski zajęła nam ponad półtorej godziny. Po przywitaniu poszliœmy do koœcioła słuchać spowiedzi. Po jakimœ czasie rozpoczęła się Msza œw. na œwieżym powietrzu. Przygotowano ołtarz polowy z zadaszeniem, które okazało się zbawienne, bo słońce œwieciło bardzo mocno. Papuasi mieli parasole chroniące przed słońcem. Po Mszy zrobiliœmy trochę fotek i poszliœmy do samochodu odprowadzeni przez dzieci daleko za wioskę.

Wprowadzenie – Tari, Pureni
Pod koniec wrzeœnia, po zakończeniu spotkania wszystkich księży poniedziałek diecezji z biskupem poniedziałek Mendi, udałem się na tak zwane wprowadzenie. Biskup skierował mnie do Tari, do amerykańskiego kapucyna, w celu przypatrzenia się pracy misyjnej, nauki języka Pidzin oraz poznania kultury tamtejszej ludnoœci. Droga do Tari była straszna, około 130 km, które pokonaliœmy w 6 godz. W czasie tej drogi doœwiadczyliœmy pewnego papuaskiego zwyczaju, o którym tylko kiedyœ słyszałem. Po drodze nas zatrzymali i chcieli pieniędzy za przejazd, bo wrzucili kilka kamieni w dziury na drodze i twierdzili, ze zreperowali drogę. Takie tu maja dziwne zwyczaje, ale nic nie płaciliœmy.
W Tari jest trochę cieplej niż w Ialibu. Ludzie jednak używają swego języka – Huli. Na szczęœcie Msze œw. były odprawiane w Pidzin. Na początku postanowiłem sam przerobić pewną książkę do nauki języka Pidzin, opanować pewna iloœć słówek. Z czasem zacząłem rozmawiać z dziećmi i młodzieżą, która bardzo chętnie przychodziła na teren przy plebani. Pomocą też okazali się miejscowi postulani. Miałem okazje szlifować swój język, poznawać ich tradycje i zwyczaje. Po jakimœ czasie zacząłem odprawiać samodzielnie Msze œw., pierwszy raz na MB Różańcową.
W miedzy czasie byłem kilka dni w szkole œredniej, miałem zastępować polskiego księdza, który miał wyjechać do seminarium do Mt. Hagen prowadzić dni skupienia, ale nie poleciał, bo się samoloty popsuły. Widziałem bardzo ciekawe filmy o PNG, dużo się dowiedziałem o Papuasach, o szkolnictwie w PNG od tego księdza. Wiec nic nie straciłem to też był jeden z punktów wprowadzenia.
Pod koniec paŸdziernika wróciłem do Mendi a następnie do Goroki ponieważ mięliœmy wizytacje prowincjalną i kapitule domowa. Tydzień póŸniej była kapituła domowa. Po kapitule i krótkim pobycie w Ialibu pojechałem z ks. Piotrem Michalskim do Mendi, a następnie do Tari, na parę dni, a póŸniej do Pureni na dalsza czeœć wprowadzenia, które było bardziej misyjne.
Pureni to miejsce bardzo ładne, otoczone górami, jedno z ładniejszych w diecezji i przede wszystkim było ciepło tak do 30 stopni. We wszystkie niedziele miałem Msze œw. na miejscu a ks. Piotr odwiedzał bliższe stacje na około. Ja oczywiœcie tez byłem z nim na kilku stacjach, spowiadaliœmy i odprawialiœmy msze no i po mszy była oczywiœcie sesja zdjęciowa, z której bardzo się wszyscy cieszyli, szczególnie dzieci. W wielu miejscach częstowano nas posiłkiem, którym tez witano ks. Piotra, który wrócił z urlopu z USA. W ciągu tygodnia odwiedzaliœmy trzy stacje boczne, przeważnie pieszo, bo inaczej się nie dało.
Mieliœmy tutaj tez zakończenie roku szkolnego dla tzw. podstawówki i 2 klas szkoły œredniej - póŸniej było mumu lub inne jedzenie. Byłem bardzo zdziwiony, ze młodzież potrafi tak dużo zjeœć. Dla mnie taka jednorazowa porcja wystarczyłaby prawie na cały tydzień.
Raz wybrałem się z młodzieżą zobaczyć wielki wodospad 3 godz. drogi w jedna stronę. Opłacało się, był na prawdę œwietny, na początku było nas trzech, a po drodze dołączali się inni i do wodospadu dotarło nas około 20 osób.
Byłem również kilka dni w Korobie. To miejscowoœć położona godzinę drogi samochodem dalej na zachód. Skorzystałem z okazji, aby zobaczyć te miejscowoœć, bo póŸniej nie będę miał szans tu przyjechać ze względu na wielka odległoœć z Ialibu.
Zakończyłem to wprowadzenie po 4 niedzieli adwentu. Mięliœmy ciekawy powrót do Mendi, 8 godz. i ponad 10 rot bloków, nie wiem, co się stało, że się tak „wzięli do roboty”, no oczywiœcie kierowca - Papuas musiał się bardzo gimnastykować żeby nie płacić za dużo.

Po wprowadzeniu - Ialibu
Œwięta spędziłem w naszej wspólnocie w Ialibu, mięliœmy nawet choinkę, wieczorem uroczysta kolacje z opłatkiem i kolędami. Obecne na niej były siostry zakonne z PNG, Korei i ks. Gabriel Kim też z Korei, który w Ialibu miał swoje wprowadzenie. Pasterkę odprawiłem w jednej ze stacji bocznych ks. Kazika. W pierwszy dzień Œwiąt miałem również Msze œw. w jednej ze stacji bocznej, podczas której ochrzciłem szeœcioro dzieci i pobłogosławiłem jedna parę.
W przeddzień Œwięta Œwiętej Rodziny w Komakul w parafii ks. Kazika odbyło się bierzmowanie. Sakramentu podczas Mszy œw. udzielił ks. Bp. Stephen Reichert OMF Cap. On tez pobłogosławił kilku nowych szafarzy Komunii Œw.
Œwięto Œwiętej Rodziny obchodziliœmy w Ialibu. Uroczystej Mszy œw. przewodniczył ks. Piotr Michalski z Mendi, kazanie wygłosił ks. Kazik. Obecni byli dwaj księża diecezjalni z pochodzący z diecezji lubelskiej ks. Adam Woch i ks. Krzysztof Kontek.
Sylwestra tez spędziliœmy razem, party nie było co prawda, ale było sympatycznie. Na początku stycznia odwiedziłem kilka parafii w naszym dekanacie: Kauga, Sugu, Erawe gdzie pracują Polacy, jednego spotkałem na kursie w Waszyngtonie – ks. Marek Kondrat. Pochodzi z diecezji lubelskiej, jest na PNG od marca 2005r. i jest proboszczem w Erawe.
W styczniu miałem w Goroce „profesjonalny kurs” o PNG. W miedzy czasie odwiedziłem z ks. Markiem Kondratem ks. Krzysztofa – proboszcza w Namcie i ks. Bogdana Cofalik – proboszcza w Kamalikach.
Od lutego zacząłem pomagać ks. Adamowi Samselowi, który ma dwie parafie Ialibu i Kewabi. Jeden tydzień jestem w jednej parafii a następny w drugiej. Tak będzie do czerwca albo do lipca, kiedy to pójdę na samodzielna parafie, prawdopodobnie na parafie ks. Kazika, który wraca na stale do Polski.

Kontakt ze mną jest możliwy, choć czasami mamy problemy z telefonem a co za tym idzie i z internetem też.
Tel.: 00675/540/1602
Czas w PNG jest 8 godz. w lato i 9 w zimę do przodu w stosunku do czasu polskiego.
e-mail: mirasmsf@wp.pl

Tradycyjna poczta działa również.
Ks. Mirek Puchacz MSF
PO Box 69 Mendi, Ialibu
SHP 251
Papua New Guinea

Początek | MSF | Madagaskar | Papua Nowa Gwinea | Hiszpania | Mapa witryny


MSF, misje, czyli kumple na kontynentach... | admin@jtetzlaff.com

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego