Menu główne:
Latami > 2003
No i jest prawdziwa zima. Od wczoraj wieczora pada śnieg. Napadało go chyba już z 40 cm, bo to górna granica możliwości snefresera - maszyny do odśnieżania - a została ona osiągnięta. Miejscami było chyba nawet więcej. W każdym bądź razie, o wyjeździe z garażu trzeba było zapomnieć do południa. Dopiero około 12 zaczęły jeździć osobówki, jak do odśnieżania użyto ciężkiego sprzętu. To pierwszy taki atak śniegu w Bodo. Przedtem, owszem padał, ale nie było go aż tyle. A teraz ciągle pada.




Tak to wyglądało krótko przed 9 rano, jak szedłem na Mszę do Sióstr Dominikanek.




Trzeba było wywlec snefreserek i wziąć się do pracy. Jak dobrze, że nie trzeba machać jakąś szuflą czy czymkolwiek innym, ręce by mi chyba odpadły.
Trochę widoczków na to, co odśnieżyłem i jak to wygląda.




Oczywiście nie obyło się bez małego przyjęcia na świeżym powietrzu w ogrodzie Sióstr Dominikanek. Kawa i babeczka z owocami na świeżym powietrzu smakowała wyśmienicie.
Śnieg jest rewelacyjny, ma taki niebieskawy, błękitny odcień, coś, czego w Polsce nie zauważyłem.




Podmenu